Historia Straży Pożarnej

 

Za początek powstania  Ochotniczej Straży Pożarnej w Dąbrówce Wielkiej uznaje się rok 1878. W 1987 roku odnaleziono dokument – list pochwalny dla Ogniomistrza Strażackiego Filipa Burzana z 1904 roku za 26 letnią służbę w Straży Pożarnej w Dąbrówce Wielkiej[1].

 

[1] Dąbrówka Wielka dawniej i dziś, red. Kuczob Henryk, Chorzów 2001, s. 112

 

 

 

Strona www :http://www.dw.osp.org.pl/wp/

 

 

Ze starych gazet dotyczące straży lub pożarów

 

 

 

 

W. Dąbrówka Czekałem czy kto napisze od nas co do „Katolika”, ale nadaremno wyglądam. Ponieważ nic nie słychać, przeto sam zabieram się do opisania, co też u nas słychać. Wiadomo wszystkim, iż każda wioska stara się, ażeby jakąś kaplicę na chwałę Bożą wystawić; Dąbrowiani też byli nie ostatni wybudowali kaplicę przed paru wiekami, a w tej kaplicy ustawili obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. W roku 1874 Pan Bóg nawiedził naszą wioskę strasznym pożarem; w przeciągu jednej godziny spłonęło 50 gospodarstw, pomiędzy temi też owa kaplica spłonęła, tak że zaledwie zdołali wieśniacy ów obraz uratować. Przez kilka lat ów obraz musiał być jak się mówi, komorą w naszej szkole. Wreszcie się Pan Bóg nad nim zlitował i nasunął naszemu sołtysowi p. Wańkowi na myśl, ażeby nie kaplicę, tylko kościół owej Matce Boskiej zbudować. On zachęcił wieśniaków, a ci też z chęcią zabrali się do dzieła. Już w r. 1882 został obraz przeniesiony z uroczystością do ołtarza nowego przybytku, i od tego czasu zaczyna się odprawiać msza św., którą nam celebrował dwa razy na tydzień a niekiedy też w Niedziele przeszły ksiądz fararz z Kamienia. Kiedy przed rokiem nas opuścił, obrał po nim Wielebny ksiądz Kruppa z Chorzowa naszą farę.  Od roku 1882 do roku 1892 odprawiały się zwycajne nabożeństwa, ale w roku 1892 mieliśmy dosero pierwszy raz to szczęscie, żeśmy mogli być w naszym własnym kościele na Narodzenie Dzieciątka do nabożeństwo celebrował na, Wielebny ks. prefekt konwiktu z Bytomia Szwarzer. W drugie święto nam odprawił uroczystość świętego Szczepana Wiel.  ks. kapelan Tomecki. My Dąbrowianie dziękujemy z tego powodu najprzód naszemu wielebnemu księdzu rararzowi, iż się raczył przyczynić za nami, a potem Wielebnemu ks. prefektowi i ks. kapelanowi Tomeckiemu, a dalej także i tym paru gospodarzom, co się o to wszystko wystarali.

Źródło: Katolik z 3 stycznia 1893 roku, nr 1, s. 3

 

 

Wielka Dąbrówka. Zeszłej Środy spłonął dom M. Koryciarza. Mimo, że straż ogniowa była na miejscu nieszczęścia, zapalił się też dom F. Koryciarza. Z powodu mrozów brak wody był bowiem tak wielki, że prawie nic nie gaszono. Powód powstania pożaru dotąd nie wiadomy. Poszkodowani przypuszczają jednak, że jakaś złośliwa ręka ogień podłożyła.

Źródło: Katolik z 16 stycznia 1894 roku, nr 7, s. 3

 

 

Wielka Dąbrówka. W nocy z Poniedziałku na Wtorek podłożono tutaj w kilku miejscach ogień. Spaliły się stodoły pp. Machy i Daleckiego. Na szczęscie w dwóch innych miejscach zdołano ogień jeszcze w zarodku przytłumić. Podejrzanego o podpalenie szlepra Walczucha z Szarleja aresztowano.

Źródło: Katolik z 4 lipca 1896 roku, nr 78, s. 3

 

 

Wielka Dąbrówka. W tych dniach stawała przed izbą karną, w Bytomiu wycużniczka Franciszka Skrzydelski, oskarżona o lekkomyślne podpalenie. W dzień Bożego Ciała wystawiła oskarżona przed swem pomieszkaniem ołtarz. Skutkiem przewiewu zajęły się od palących świec firanki, wiszące nad ołtarzem i w okamgnieniu stanął cały ołtarz w płomieniach. Niedaleko ołtarza znajdowały się budynki, które ogień znacznie uszkodził. Całą szkodę obliczono na blisko 200 marek. Prokurator wniósł o 60 marek kary. Sąd atoli skazał podsądną tylko na 10 marek, ze względu, że podsądna sama poniosła wielką szkodę.

Źródło: Katolik z 18 sierpnia 1896 roku, nr 97, s. 2

 

 

Dąbrówka. Zeszłej środy przed południem powstał tutaj pożar. Zapaliły się dwie stodoły gospodarza p. Sołtyska, oraz remiza do wozów i stajnia przełożonego gminy p. Szczogiela. Zdaje się, że ogień wznieciły dzieci, które się bawiły zapałkami. Straż pożarna przybyła natychmiast i ogień ugasiła. Pomimo to straty, jakie ponieśli obaj gospodarze są dość wielkie.

Źródło: Katolik z 6 kwietnia 1899 roku, nr 40, s. 3

 

 

Michałkowice. Zeszłego czwartku po południu około 4-tej godziny zaalarmowano tutaj na ogień. W sąsiedniej Wielkiej Dąbrówce zapaliła się bowiem stodoła posiedziciela Franciszka Szei, zapełniona tegorocznem zbożem. Tutejsza straż pożarna wyruszyła natychmiast do gaszenia ognia. I z sąsiednich miejscowości przybyły sikwy. Ostatecznie udało się ocalić sąsiednie budynki, ale stodoła, w której ogień powstał, spaliła się doszczętnie wraz z zbożem. S. jest podobno zabezpieczony. Jakim sposobem pożar powstał, dotąd nie stwierdzono

Źródło: Katolik z 12 września 1899 roku, nr 107, s. 3

 

 

 

Wielka Dąbrówka.  W Sobotę wygrzało trzech gospodarzy. Spaliło się całe żniwo. Stodoły były wszystkie zapełnione zbożem, ale żaden nie miał żniwa zabezpieczonego, wskutek czego gospodarze ponoszą wielkie straty. Kto ogień podłożył, nie wiadomo. Stodoła była zamknięta, dopiero, gdy spostrzeżono, iż ogień w stodole, gospodarz musiał odbić kłodkę, aby ogień na gumnie zagasić, ale było za późno, bo już buchnął do góry. Gaszenie było trudne, gdyż za mało ludzi pracowało. Robotnicy, którzy z ogniem walczyli do północy, posłabli, wskutek czego szemrali, mówiąc, że przy takiej sposobności wszyscy powinni się zabrać do pracy. Poszkodowani gospodarze nazywają się Godek i Barka.

Źródło: Katolik z 3 października 1901 roku, nr 117, s. 3

 

We Wielkiej Dąbrówce spaliła się w poniedziałek stajnia oberżysty Rabusa.

Źródło: Katolik z 13 sierpnia 1904 roku, nr 96 , s. 2

 

 

Wielka Dąbrówka pod Bytomiem. W nocy na 24 bm. zgorzały tu dwie posiadłości, jedna należąca do wdowy Joanny Ziołowej, druga do gospodarza Bartłomieja Rabsztajna. Podpalacza aresztowano jeszcze tej samej nocy i do więzienia bytomskiego odstawiono.

Źródło: Katolik  z 2 lipca 1907 roku,  nr 79, s. 2

 

 

Wielka Dąbrówka. (Nagroda). Od początku lipca zeszłego roku spaliło się tutaj siedem stodół i dwa domy mieszkalne; istnieją poszlaki, że ogień był podkładany. Prezes rejencyi w Opolu wzywa do poszukiwania za złoczyńcami i wyznacza 500 marek nagrody dla tego, który podpalacza lub podpalaczy wykryje.

Źródło: Katolik z 9 stycznia 1912 roku,  nr 4, s. 5